wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział 10

Tak wiem, że rozdział dodaję po bardzo długiej nieobecności za co was bardzo przepraszam, ale nowy pojawi się dość szybko. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, bo nie mogę powiedzieć, że się uczyłam na poprawki sprawdzianów (tak było w czerwcu), ale teraz mamy drugą połowę lipca i myślałam, że będę dodawać notki wcześniej. Myślałam, że pogodzę późne wracanie do domu z pisaniem, a też dość późno wysłałam becie rozdział. No tak więc, przepraszam i wiedzcie, że nie opuszczę tego bloga bez wcześniejszego poinformowania was. No, zapraszam na rozdział 10, który dedykuję wszystkim, którzy tu zostali i czekają na coś nowego.
___________________________________________________________________________________


Gdy Draco dowiedział się, że jego ojciec ma wyjść na wolność, miał nadzieję, że to jakiś głupi żart, ale nic na to nie wskazywało. Lucjusz wychodził i tego nie dało się już odwrócić. Młody Malfoy żałował w tej chwili, że nie wybrał opcji wyjechania z Wielkiej Brytanii, a nawet Europy. Tak, Draco po wojnie mógł wybierać. Albo powrót do szkoły, albo wyjazd z miejsca, które przypominało mu ile złych rzeczy się tam stało. Wybrał dalszą edukację, wysłał list do Dumbledore'a, że postanawił skończyć szkołę, i teraz tego żałował. Żałował, że nie wyjechał i nie zostawił tej złej, okrutnej, smutnej, krwawej przeszłości. Zwłaszcza tego, że kiedy znalazł swoją martwą matkę, miał ochotę uciec jak najdalej, zachować się jak tchórz, ale nie zrobił tego. Nie tak Narcyza go wychowała. Nie po to tyle wycierpiała. I nie po to tyle łez wylała, żeby widzieć z góry jak jej jedyny syn ucieka z ojczyzny, bo zmarła z rąk jego okrutnego ojca, który miał do końca życia siedzieć za kratami ponurego więzienia po środku oceanu. Czuł się okropnie z myślą, że za niecałe dwa tygodnie już nie będzie mógł się cieszyć wolnością. Przeczuwał, że ojciec w jakiś sposób dowiedział się, że to on złożył na niego doniesienie, o zamordowanie matki. Wiedział też, że zemści się na rozpadłej Wielkiej Trójcy, a najbardziej na Potterze i młodej Snape. Czuł niepokój, że im się może coś stać. Ale czemu to czuł? Tego nie wiedział. Nie wiedział też, że gdy wróci do Hogwartu jego życie zmieni się o 180 stopni. Chciał już wrócić do szkoły, żeby nie czuć niebezpieczeństwa. Ale nie domyślił się, że jego ojciec już planuje jak się na nim i wyżej wymienionej dwójce, zemścić.
Jego dzień wyglądał tak samo. Wstawał, schodził na dół, robił sobie sam śniadanie, zmywał po śniadaniu, szedł do salonu, pił Ognistą, później wychodził na miasto zjeść obiad, wracał, siadał w bibliotece, brał do ręki jakąś książkę, która tylko by zaciekawiła Hermionę, pił Whiskey, później przychodził Blaise z Teodorem, żeby nie zwariował przez te dwa tygodnie i na rozmawianiu zleciał im czas do wieczora. Panowie następnie umawiali się, że pójdą do klubu się zabawić. Malfoy miał tak zajęte myśli, że zazwyczaj siedział przy barze i pił, myśląc co zrobi jego ojciec po wyjściu z więzienia. Nigdy nie wracał z jakąś panienką do domu. Blaise i Teodor przez pierwsze kilka dni tak, ale gdy zorientowali się, że młody dziedzic odpuścił sobie zabawy nocne, też przestali sprowadzać jakieś dziewczyny do siebie, po prostu wracali sami do swoich domów. I praktycznie tak codziennie. Czasem przychodzili w popołudnie z Astorią i Pansy i tak rozmawiali do późna. Kilka razy rozmawiali o Hermionie i co u niej, ale dziewczyny mówiły, że dobrze. Bywały u niej prawie codziennie i można powiedzieć, że zaprzyjaźniły się. Ich rozmowy na ten temat wyglądały mniej więcej tak:
-Co tam u Granger?- Malfoy jak zwykle musiał przemienić jej nazwisko.
-Ona ma na nazwisko Snape.- Przypomniał Blaise.
-No właśnie, Malfoy. A jeśli chodzi o Hermi to...- Nie dokończyła, bo Draco musiał zamieścić w tej rozmowie swoje złośliwości nawet przy swoich przyjaciółkach. Od czasu kiedy dowiedział się, że Lucjusz wychodzi zrobił się jeszcze bardziej złośliwy niż wcześniej, o ile to możliwe.
-Hermi? A od kiedy to jesteście takimi przyjaciółeczkami? Przecież w szkole się nienawidziłyście. Dobra wiem, że...- ciągnął dalej, bo zauważył, że Pansy już chce coś powiedzieć- się pogodziłyście, ale myślałem, że to tylko tak, żeby Snape dalej dawał wam fory na lekcjach, żeby się na was nie uwziął, gdybyście obrażali jego kochaniutką córeczkę.- Przy ostatnich wypowiedzianych słowach Malfoy'a dało się słyszeć tyle ironii i sarkazmu, że nawet Snape nie potrafił tak wypowiadać zdań.
-Owszem jesteśmy przyjaciółkami, a tobie Malfoy nic do tego.- Draco przy jej słowach uśmiechnął się wrednie i poniósł ręce do góry w geście poddania.- A co do jej sytuacji, stara się nie okazywać, że ją to ruszyło i, że ma jakieś dodatkowe moce. Pokazuje, że dobrze się czuje.
-A właśnie.- Odezwał się Nott, który do tej pory siedział cicho.- O co chodzi z tymi mocami, bo jak wróciła z gabinetu swojego ojca, nie poruszyła tego tematu.
-To jest dziedziczne w jej rodzie i żaden czarodziej, który nie jest spokrewniony z rodem mamy Hermiony nie wie nic na ten temat. Po prostu od wieków to jest wielką tajemnicą, osłoniętą nawet przed całym światem czarodziejów, czyli ani słowa nikomu, jedynie możecie powiedzieć Hermionie i profesorowi, że wiecie, żeby problemów nie było później. Ok?- Astoria spojrzała na nich poważnie, a gdy pokiwali głowami mówiła dalej.- Ona panuje nad ziemią, jej mama panowała nad wodą, wcześniej był ogień, a prababka Herm panowała nad powietrzem. Kiedy tylko jest w stanie podchodzącym pod furię.- Tu spojrzała na Malfoy'a, a on na nią z zdziwieniem, ale ona nie pozwoliła mu się odezwać, tylko kontynuowała- Czuć wtedy dość mocne trzęsienie ziemi, ale zależy jak bardzo jest wkurzona. Nie było czegoś takiego wcześniej, bo jak rozmawiałyśmy z Hermioną i jej tatą, to po prostu te moce były ukryte w niej, bo nie znała prawdy o sobie. I jeszcze Herm powiedziała mi, że przystąpi do ponownego przydziału. Może trafi do nas. Chciałabym, żeby tak było. Podobno na koniec roku ma zostać rzucone na nią zaklęcie, które pokaże jej prawdziwy wygląd. Ciekawe w kogo się wdała. W mamę, czy tatę? Stawiam na mamę.- Tu uśmiechnęła się szeroko, ale nie wiedziała, że bardzo się myli.



Lucjusz stał przy oknie i myślał nad planem zemsty, której miał już gotowy i szczegółowy zarys. Ale nie wiedział, kiedy zacząć go wradzać w życie. Zostanie wypuszczony w ostatni dzień wakacji, w późne popołudnie, czyli uda mu się jeszcze przeprowadzić "miłą" pogawędkę z synem. Miał już gotową zemstę na tej szlamie Granger, ale nie wiedział, że ona nie jest szlamą, i że będzie chroniona nie tylko przez mury Hogwartu i starego Dumbla, ale też przez jej ojca, który już znienawidził swojego wieloletniego przyjaciela, ale tego Lucjusz też wiedzieć nie mógł, bo nikt mu nie powiedział o nowościach z świata czarodziejów. Siedział tu już -według niego- zbyt długo, bo prawie okrągłe cztery miesiące. Chciał wyjść, żeby ten gówniarz dowiedział się, że z nim nie ma żartów, a ta gówniara i jej przyjaciel Chłopiec - Który - Przeżył, żeby wkurzać i mieć wszystkich i wszystko gdzieś zwłaszcza regulamin szkolny dostali nauczkę. Nie wiedział, że w tym momencie Zakon Feniksa, obmyśla plan jak go chronić nawet w dormitorium.



Hermiona leżała sobie właśnie w słońcu i myślała jak to będzie, kiedy wróci do szkoły, do którego domu trafi. Czy Tiara znów przydzieli ją do Gryffindor'u gdzie znajdują się osoby, które nie chcą jej znać, bo uzna, że jest prawdziwą Gryfonką, czy do Slytherinu, gdzie sama teraz chciała trafić, do nowych przyjaciółek, które chyba naprawdę chcą, żeby się zaprzyjaźniły, i, że nie zostawiłyby jej na lodzie tak jak Harry, Ron i Ginny, i tu miała rację. Na myśl o jej byłych przyjaciołach z Domu Lwa zrobiło się jej przykro. Nie wiedziała, że mogą się zachować tak chamsko, a jednak pokazali, że nie zasługują na jej przyjaźń. Ale to nie te myśli napawały ją największym lękiem tylko Lucjusz Malfoy. Nie wiedziała co on może zrobić zaraz po wyjściu, ale miała nadzieję, że dostanie zakaz zbliżania się, ale tu się myliła i to bardzo. Ale wiedziała, że jej ojciec będzie ją i Malfoy'a chronił przed nim. Sam jej tak powiedział kilka dni temu przy obiedzie;
-Wiesz, że jak teraz Lucjusz wychodzi to nie pozwolę ci na taką swawolę jak teraz?- Zapytał, przerywając ciszę i posiłek.
-O czym mówisz?- Hermiona nie wiedziała o co chodzi jej ojcu.
-O tym, że nie zamierzam cię wypuścić z domu w dwa ostatnie dni końca wakacji, bo on może wyjść wcześniej.- Przez cały czas mówił poważnym głosem patrząc jej w oczy.
-Czyli będziesz tak jakby ochroniarzem, tak?- Była zdziwiona tym, że jej ojciec chce ją nadzorować jak wyjdzie Malfoy Senior. Myślała, że skoro w ostatni dzień wychodzi to nic wtedy nie zrobi, a jej tata nie będzie zachowywał się jak ochroniarz.
-Tak, będę wtedy twoim tak jakby ochroniarzem. W szkole też będę chronił ciebie i młodego Malfoy'a, bo...- Nie dokończył, bo Hermiona zakrztusiła się kawałkiem pieczonego kurczaka słysząc jego słowa. Po co on chce mnie chronić nawet w szkole? Dlaczego on chce mieć oko na Malfoy'a? Przecież będziemy- pomyślała z goryczą- w bezpiecznym miejscu, gdzie Dumbledore wie o wszystkim i nie da zrobić nikomu krzywdy! Severus widząc, że jego córka się krztusi natychmiast zaczął ją niezdarnie klepać po plecach, nie chcąc, żeby mu teraz zeszła. Gdy już przestała kaszleć napiła się soku i spojrzała na niego pytającym wzrokiem.- Oj no bo, przecież on jest synem Lucjusza, a moim chrześniakiem. Myślisz, że pozwolę mu tak sobie chodzić po szkole, kiedy jego niebezpieczny ojciec jest na wolności? Naprawdę? To się myliłaś.- Słysząc ostatnie słowa przewróciła oczami.
Tak teraz siedziała na leżaku myśląc o tym wszystkim nie zauważyła, że jej ojciec wyszedł z domu z różdżką w ręce i kierował się w jej stronę. Gdy był już wystarczająco blisko czekał, aż odwróci się do niego, ale ona tego nie zrobiła, więc popatrzył na nią. Miała wzrok utkwiony w wodzie i widać było, że myśli i nie zważa na otaczający ją świat. Chrząknął, ale nie zareagowała. Kaszlnął, znowu nic. Powiedział do niej "Hermiono", znów nie zwróciła na niego uwagi. Szturchnął ją w ramie i wtedy zareagowała. Wystraszyła się i cicho krzyknęła łapiąc się za serce, odwróciła się do niego i powiedziała mu dalej lekko wystraszonym głosem:
-Dlaczego mnie wystraszyłeś? Mogłeś mnie zawołać. Mogłam zawału przez ciebie dostać.- Dalej się trzymała za serce.
-Mówiłem, chrząkałem, kaszlałem, ale nie reagowałaś, więc cię szturchnąłem i podziałało.- Powiedział uśmiechając się wrednie.- Ale koniec o tym. Zapomniałem ci powiedzieć o czymś co cię zainteresuje, a zrobiłem to przed twoją adopcją.- Powiedział patrząc gdzieś za nią.- Więc...
-Nie zaczyna się zdania od "więc".- Przerwała mu, a on tego nie lubił. Spojrzał na nią i cicho warknął.
-NO WIĘC, chodzi o to, że zmieniłem ci twój wygląd.- Patrzył na nią jakby miał doczynienia ze smokiem.- I wyglądasz trochę inaczej.
-Sama to teraz wywnioskowałam.- Warknęła w jego stronę i powiedziała.- Ciekawe co jeszcze się dowiem o sobie. Hmmm?
-Już niczego. Chyba- Gdy powiedział ostatnie słowo spojrzała na niego wzrokiem, którego sam bazyliszek by się nie powstydził.- Chcesz już, żebym odwrócił zaklęcie?- Zapytał niecierpliwie, po chwili dodając.- Mam nadzieję, że będziesz wyglądać jak matka, po mnie masz cechy charakteru i...- Nie dokończył, bo znów mu przerwała, kolejny raz dzisiaj.
-Dobra mów już to zaklęcie, bo przysięgam na Hogwart, że zaraz ci coś uszkodzę.- Gdyby wzrok mógł zabijać jej tata leżał by już martwy na posadzce.
-No dobra już.- Powiedział podniósł różdżkę i wypowiedział zaklęcie.- Reditum species*.- Wyszeptał i patrzył jak ciało jego córki spowija bladoniebieska mgła, zatrzymuje się przy jej sercu i wnika w nią, zmieniając natychmiastowo wygląd.- O matko!- Krzyknął Severus patrząc na Hermionę. Otóż...- Nie wiem jak to możliwe i czy w ogóle możliwe, ale nie wyglądasz jak swoja matka, bardziej podobna jesteś do mamy twojej mamy, czyli swojej babci...

ROZDZIAŁ CHRONIONY PRAWAMI AUTORSKIMI!
___________________________________________________________________________________
*Reditum specieszaklęcie wymyślone przeze mnie na potrzeby opowiadania. Tł. na polski to Powrót wyglądu. I nie wpisujcie w tłumacza, bo źle wam przetłumaczy, no przynajmniej mi źle przetłumaczył na polski.
Jak działa zaklęcie?
Pojawia się bladoniebieska mgła i wiruje koło osoby, która ma mieć przywrócony wygląd i zatrzymuje się na linii serca, zbiera się w jedno i wnika w serce, a wygląd natychmiast się zmienia. Tak wiem jestem genialna :D

___________________________________________________________________________________
Rozdział się podobał? Pozostaw komentarz, co o tym myślisz.
Chyba was zszokowała ostatnia linijka? Tak miało być! Opis w wyglądu Herm będzie przyszłym rozdziale. Czemu? Bo jeszcze nie wiem, jaki to ma być wygląd.
A co do Lucka, to będzie ciekawie, bardzo ciekawie.
Nowy spróbuję napisać do końca tygodnia i go wstawić. I nie będzie długi, jeśli mam go dodać mniej więcej w sobotę. Przypuszczam, że będzie podobnej długości co do rozdziału 9, ale będą częściej i w wakacje wrócą do szkoły (TAK TYLKO PRZYPUSZCZAM, ŻE W NASZE WAKACJE ONI WRÓCĄ DO HOGWARTU)
No pozdrawiam was i liczę na komentarze!

ROZDZIAŁ CHRONIONY PRAWAMI AUTORSKIMI